wtorek, 1 marca 2016

Paletka Freedom

Witajcie!

Wczoraj będąc na zakupach zaszłam do Pepco i tam buszując między półkami znalazłam kilka kosmetyków marki Freedom Makeup. Od razu sięgnęłam ręką po paletki cieni i ujrzałam na nich cudowną cenę 10 zł za sztukę (przecenioną z 20 zł). Wcześniej nie miałam do czynienia z produktami tej marki czy też porównywalnej do niej Makeup Revolution, więc pomyślałam, że chętnie je wypróbuje. W sklepie do wyboru były 2 paletki jedna z rożnymi kolorowymi cieniami i druga typowa nude. Wybrałam tę druga czyli Freedom Makeup Pro Paleta 12 cieni AUDACIOUS 3.




 Paletką trochę się już pobawiłam i pomacałam. Zrobiłam tez kilka makijaży. Na pierwszy rzut oka widać piękne kolory i cienie o różnym wykończeniu matowym, perłowym i satynowym.





Kolory są typowo nudziakowe, niektóre w różowych tonach. Niestety podczas użycia bardzo się sypia w szczególności perłowe, jeden można niestety nazwać nawet brokatowym. Mimo to do gustu bardzo przypadł mi piękny złoto-pomarańczowy kolor, który daje efekt prawie jak folie z Stilla/ Makeup Revolution. Matowe cienie tez dawały radę. 





Podsumowując jak na razie jestem zadowolona z zakupu w szczególności za taką cenę.  Paletka przyda mi się do codziennych delikatnych makijaży.

niedziela, 28 lutego 2016

In theBalm of Your Hand - podróżny niezbędnik?

Witajcie!

          Gdy zobaczyłam zapowiedź nowej paletki  In theBalm of Your Hand greatest hits vol.1 wiedziałam,że muszę ją mieć. Miniaturowe hity z theBalm- brzmiało to obiecująco i przyznaje kupiłam paletkę bez najmniejszego zastanowienia się nad jej przydatnością bo czy można nazwać kupienie paletki z 3 różami za rozsądne gdy nie używa się tego rodzaju produktu? 



          Paleta zapakowana jest w solidne tekturowe pudełko (niestety szybko brudzące się) , z charakterystycznym motywem retro. Jest urocze, nie ma co ukrywać bardzo lubię stylistkę produktów theBalm. Widać, że ktoś się postarał. Za około 130zł dostajemy 11 "kultowych" produktów na które składają się:


3 róże
bronzer
4 cienie
1 rozświetlacz
2 pomadki


 Do tego gramatura produktów (cienie do oczu , rozświetlacz, szminki po 7 g, róże, bronzer po 12 g ) wydaję się być bardzo w porządku. 

Po obiecujących początkach czas na recenzję poszczególnych produktów.




Zaczynając od lewego górnego rogu:


Hot Mama  - cień do oczu, róż w jednym, kolor brzoskwiniowo -różowy ze złotymi refleksami miałam używać do oczu ale poszedł w zapomnienie...

 Instain róż do policzków Argyle - petal pink - różowy róż- na policzki nie nałożę bo mam za duże zaczerwienienia a tym bardziej na oczy bo nie w moim stylu

Cabana Boy - cień i róż w odcieniu wiśniowego różu o satynowym wykończeniu- to samo co wyżej na razie "leży i pachnie"

 Bahama Mama - kultowy bronzer w chłodnym odcieniu -jak najbardziej lubię i używam 


Swatche na bazie z korektora



Następnie lewy dolny róg:

Shady Lady vol. 2 cień do oczu Insane Jane - perłowy idący w metaliczny średni taupe - na oku szara maziaja ni to ciemny ni to jasny

Shady Lady vol. 2 - Mischevious Marissa - ciepły miedziany odcień pomarańczy o metalicznym wykończeniu- jest okej, ładnie wygląda na oku 

Nude`tude - cień do oczu Sexy, całkowicie matowy odcień fioletowo-burgundowy - dla mnie nie za bardzo, traci kolor przy rozcieraniu

 Balm Jovi - cień Lead Zeppelin - oliwkowy odcień zieleni o perłowym wykończeniu- niby okej ale nie po drodze mi takie kolory

Mary-Lou Manizer - niepowtarzalny rozświetlaczo- cień o szampańskim odcieniu - moje zdanie o nim się nieco poprawiło z biegiem czasu bardzo lubię go używać także na policzki. Ratuje mi tyłek bo poprzednik jest w złym stanie, mimo próby odratowania po upadku ciężko się go używa.

Swatche na bazie z korektora




Od góry:

How `Bout Them Apples? - kremowy róż i szminka w kolorze Caramel - jasnobrązowy odcień nude- kocham,kocham, kocham już jest na wykończeniu niestety, daję śliczny naturalny efekt na moich ustach

The Balm Girls - pomadka Rouge z Levres - czerwona pomadka- na pierwszy rzut oka WOW co za piękna czerwień, niestety zachwyt trwał krótko gdy nałożyłam a usta po kilku sekundach pomadkę miałam na całej twarzy



Podsumowanie

Mając w rękach paletkę myślałam, że będzie idealna na moje podróże do rodzinnego domu. Niestety zawiodłam się. W paletce brakuje jasnych matowych cieni i jakiegoś ładnego brązu bym mogła nazwać ją uniwersalną. Do tego nawał róży, których nie używam no nie pomaga. Kupując paletkę C chyba dałam się ponieść pięknej stylistyce, obecności moich dwóch ulubionych produktów Bahama Mama i Mary Lou Manizer i chęci wypróbowania innych produktów marki. Mimo wszystko nie żałuję zakupu, ponieważ na wyjazd nie muszę brać dwóch osobnych produktów czyli bronzera i rozświetlacza, które bo dłuższym czasie są trochę zdewastowane.

czwartek, 4 lutego 2016

THE MAKEUP DAY - Ogólnopolskie Święto Wizażu

Witajcie!

Już w marcu, w Warszawie odbędzie się wydarzenie, które jest obowiązkowe dla wszystkich interesujących się tematyką beauty a w szczególności makijażem. Są to targi THE MAKEUP DAY - Ogólnopolskie Święto Wizażu, wydarzenie zapowiada się bardzo ciekawie. 




THE MAKEUP DAY to ponad 200m2 makijaż-owych atrakcji
THE MAKEUP DAY to najwyższa merytorycznie wiedza
THE MAKEUP DAY to spotkanie z GWIAZDAMI wizażu
THE MAKEUP DAY to dwa cudowne dni z makijażem na najwyższym poziomie
oraz setki zainteresowanych makijażem osób.


Ja oraz moja Agnikowa także pojawimy się na tym inspirującym wydarzeniu tym samym zapraszamy wszystkich do uczestnictwa razem z nami :) 

Ps Dołączajcie do wydarzenia na Facebook'u -THE MAKEUP DAY - Ogólnopolskie Święto Wizażu by być na bieżąco.

Miłe zbliżenie z Cocoa Blend (Zoeva)

Witajcie!

Chwila wolnego spowodowała chęć powrotu na bloga. Dzisiaj na rozgrzewkę po przerwie coś szalonego dla mnie czyli dzienniak z użyciem cudownej paletki Zoeva Cocoa Blend.



1. Na powiekę nałożyłam korektor by ujednolicić kolor powieki



2. Następnie rozblendowałam go gąbeczką Beauty Blender.



3. Na cała powiekę położyłam jasny cień o nazwie Bitter Start


4. W prawym rogu nałożyłam cień o nazwie Substitute for love.


5. Dodałam ciemnego Beans are white.


6. Na lewy róg dolnej powieki położyłam Warm Notes.


7. W prawy róg wklepałam cień Infussion.


8. Rozpierzonym pędzlem roztarłam dolne granice.


9. W kąciku nałożyłam cień Pure Granache.


10. Zaznaczyłam brwi, wytuszowałam rzęsy
 i gotowe :)



Kosmetyki użyte w makijażu:

- paletka Zoeva Cocoa Blend
- tusz do rzęs Max Factor 2000 calorie
- korektor Loreal 2 Vanilia
- cień do brwi Golden Rose 102




Pędzle użyte w makijażu:

- Zoeva 231
- Zoeva 221
- Zoeva 227
- Hakuro H76
- Hakuro H70
-Hakuro H78
- Gąbeczka Beauty Blender



Niestety ciągle walczę z krótkimi rzęsami, w ostatnim czasie zużyłam rzęsy Ardell Demi Wispies i czekam na dostawę nowych. W skrócie paletka ma bardzo ładne cienie, niestety najgorzej pracowało mi się z cieniem o nazwie Beans Are Whtite, który po roztarciu zrobił się brzydko szary.

Dzięki za uwagę i do następnego razu.


piątek, 24 października 2014

Efekt przygryzionych warg?

Witajcie!

Dzisiaj pojawiam się z szybką recenzją Lip Tint firmy Bell. Będąc na zakupach w Biedronce zawsze szukam szafy z kosmetykami, popatrzę i odchodzę, jednak ostatnio zostałam na dłużej. Schowana półka z kosmetykami ukazała przede mną stos przecenionych produktów. Oczywiście po upewnieniu się przy czytniku czy cena jest ta sama jak metce rzuciłam się szaleńczo szukając jakiś ciekawych kosmetyków. No i tak o to znalazłam 3 różne kolory Lip Tintów za oszałamiającą cenę 3zł za sztukę. Tinty były nowe i szczelnie zapakowane, więc stwierdziłam czemu nie. Pomyślałam też o mojej kochanej Agnikowej i zakupiłam dodatkowe 3 pomadki dla niej. Wersji oryginalnej nigdy nie miałam, więc nie jestem w stanie porównać ich ze sobą.



Na co dzień nie używam pomadek ani błyszczyków zawsze mam wizję siebie z rozmazanymi ustami, bo rąk przy sobie utrzymać nie mogę i często podtrzymują moją głowę przed spaniem na jakże ciekawym wykładzie.





Buszując po koszu z kosmetykami na początku nie mogłam znaleźć oznaczenia kolorów danych tintów do tego sztuczne światło w sklepie nie sprzyjało i dopiero po kilku chwilach zauważyłam,że nakrętki danych pomadek różnią się od siebie kolorem i gdzieś mała czcionką napisany jest numer produktu. Szukając i szukając udało mi się znaleźć 3 kolory : 11-koral,12-fuksjowy róż i 13-czerwień jak się później okazało są to jedyne kolory w wersji biedronkowej.


                                                                                        Pierwszy raz używając tego produktu liczyłam na efekt kolorystyczny taki jaki pokazuje zakrętka jakie wielkie było moje rozczarowanie jak nakładając produkt ujrzałam ledwo widoczny pigment. Nakładając kolejne warstwy zaczynałam czuć nieprzyjemne uczucie. Zaczęłam żałować swojego zakupu, jednak gdy pomadka zastygła ku mojemu zdziwieniu na ustach pojawił się ładny żywy kolor. Testując dwa pozostałe odcienie było tak samo. 



Do tego powstała warstwa która po zmyciu zwykłą chusteczką higieniczną po prostu wtopiła się w usta. Efekt był bardzo ładny, delikatny jednocześnie intensywny. Od tego czasu Tint z "Biedry" jest jednym z moich ulubieńców bo wiem,że użyjąc go i poczekając aż zastygnie zostanie sobie na tych ustach x czasu.  Jestem świadoma,że Tint nie podbił serca wszystkich dziewczyn ale dla moich skromnych wymagań jest idealny. Jako,że jestem łowcą okazji tym bardziej cieszę się,że udało mi się  znaleźć go w tak okazyjnej cenie bo na pewno nie kupiłabym go za oryginalną cenę 6.99zł za sztukę.



                        A tak moje cudeńka prezentują się na ustach. Jeszcze nie do końca zastygnięte. Zdjęcia robiłam z lampą błyskową.



  Lip Tint numer 10- koral  / kolor troszeczkę różni się od przedstwionego - jest bardziej pomarańczowy 
                                                                                Lip Tint numer 11- fuksjowy róż  / tutaj kolor na                                                                                  zdjęciu idealnie odpowiada kolorowi na żywo 














 Lip Tint numer 12- czerwień / niestety czerwoniutki na 
zdjeciu z lampą wyszedł bardzo nie równomiernie, 
uwierzcie,że przy dobrej aplikacji kolor jest pięknie rozłożony

Plusy:
- cena
- wygląd na ustach
długość utrzymywania się 


Minusy:

- ciężka aplikacja
-długość zasychania
-dostępność


Podsumowując bardzo polecam ten produkt komuś kto chce uzyskać naturalny, długotrwały efekt podkreślonych ust i nie chce zaglądać co 5 min do torebki czy wszystko jest na miejscu ponieważ ten produkt naprawdę pięknie wpija się w usta. Bez problemu możecie dawać buziaki swoim mężczyzną bez obawy o jakikolwiek ślad na jego policzku :) Mimo kilku minusów ten  produkt jest jak na razie numerem jeden w mojej kolorówce ust.



Ps Już niedługo zagości obiecywany konkurs jak i pokaże kosmetyki,które wygrałam u http://www.1001pasji.com/, którą pozdrawiam cieplutko :)

Czy któraś z was ma ten produkt i jest z niego zadowolona tak jak ja? Chętnie poczytam wasze opinie :)

czwartek, 25 września 2014

Poranek pełen niespodzianek :)

Witajcie

Nie minęła godzina odkąd wstałam a humor mam tak niesamowicie dobry. Obudzona przez pana listonosza dostałam paczkę z Allegro z moimi łupami i niespodzianką dla was :) Pobudka okazała się bardzo miła i jestem zadowolona z produktów, które kupiłam. 


Moje nowości zakupowe

Jakie było moje zdziwienie, gdyż siadając do porannego czytania ulubionych blogów na jednym z nich znalazłam wyniki konkursu a tam mój nick w gronie wygranych (link do wyników http://www.1001pasji.com/2014/09/ogoszenia-wyniki-zapowiedzi.html ) Cieszyłam się jak opętana, bo jest to moja pierwsza wygrana na blogspocie :)


Część tych kosmetyków wygrałam


 Bardzo serdecznie zapraszam  http://www.1001pasji.com/ , znajdziecie tutaj niemalże milion recenzji od kogoś, kto wymaga czegoś więcej od kosmetyków niż zwykli śmiertelnicy :P Tym uwiodła mnie najbardziej, do tego olbrzymie doświadczenie bo na blogspocie jest już prawie 5 lat! Jest się czego o od kogo uczyć :)


Ps Podzielę się z wami pozytywną energię i już niedługo na moim blogu, także pojawi się rozdanie skromne bo skromne ale do wygrania będzie jeden z moich hitów widoczny na pierwszym zdjęciu :)

wtorek, 23 września 2014

Jesienny makijaż z paletką Sleek Ultra Mattes V2

Witajcie!

Zapraszam was dzisiaj na makijaż z okazji pierwszego dnia jesieni. Połączenie zieleni i brązów bardzo mi się spodobało i na pewno ten zestaw kolorystyczny wystąpi w moim codziennym makijażu częściej niż dotychczas.



1.Na powiekę nałożyłam bazę, w tym wypadku kamuflaż z Catrice (chyba więcej go nie użyje, jest za bardzo żółty).


2. Na ruchomą powiekę wklepałam zielony cień.


3. Nad górną powieką rozblendowałam brązowy cień z beżowym.



4. Dorobiłam kreskę a dolną powiekę zaznaczyłam mieszanką brązu z burgundem.


5. Dodałam błysku na dolnej powiece złotym cieniem, wytuszowałam rzęsy i zaznaczyłam brwi. 


 Kosmetyki użyte w makijażu:

- cienie z paletki Sleek Ultra Matte V2- brązowy, zielony, beżowy, burgund
030 We Are The Champagnes
cień w kremie (użyty do brwi) Maybelline Color Tattoo 24h 40-Permanent Taupe
-- tusz do rzęs MaxFactor 2000 calories


Pędzle użyte w makijażu:

 Hakuro h70
Hakuro h77
Hakuro h79
Hakuro h76
- Avon do kresek
- Maybelline (dołączony do eylinera)
-Hakuro h58




Mam nadzieję ,że spodobał wam się ten makijaż. Czekam na opinie i cenne rady w komentarzach :) 

Ps. Wybaczcie mi wygląd moich rzęs. Nie dość,że są krótkie to nowy aparat skupia się na tle i ich wyraźnie nie widać. Czas zainwestować w sztuczne rzęsy :)

piątek, 19 września 2014

Mary-Lou Manizer z theBalm must have czy zbędny gadżet?

Witajcie!

Zapewne 99% osób interesujących się kosmetykami czy makijażem zna ten produkt. Dzisiaj napiszę o Mary-Lou Manizer firmy theBalm. W internecie pełno jest pozytywnych opinii , dziewczyny wręcz nie mogą przestać zachwycać się tym produktem. Ja rozświetlacz kupiłam miesiąc temu a pokazywałam go w poście Paczka z Let's beauty. Napisałam tam krótkie zdanie o moim pierwszym odczuciu. Czy moja opinia się zmieniła, doczytacie niżej :)



OPAKOWANIE

 Tak jak wspomniałam w wcześniejszym poście opakowanie nie powaliło mnie jakością wykonania. Liczyłam na solidne wykończenie a dostałam plastikowe coś, co przy upadku z naprawdę małej wysokości nie uratowało rozświetlacza od pęknięcia,na całe szczęście niewielkiego. O moim zawodzie nad opakowaniami theBalm pisałam przy okazji W(y)padku Bahama mamy. Na plus oceniam fajny design w stylu Pin up i lusterko. Jego pojemność to 8,5g, więc na pewno starczy na długi czas.


Po lewej zdjęcie bez flesza, po prawej zdjęcia z fleszem

APLIKACJA

 Znowu przez tak pochlebne opinie w internecie miałam duże wymagania. Aplikacja okazała się nie do końca przyjemna. Chociaż produkt posiada fajną kremowa formułę , ciężko mi uzyskać satysfakcjonujący efekt i gdy na swatach wygląda na bardzo na pigmentowany wydaję mi się,że w zetknięciu z pędzlem i skórą traci ten swój "blask".


 Wygląda przyzwoicie ale oczekiwałam od niego czegoś więcej, wiecie takiego WOW. Używając go jako cień bardzo się zaskoczyłam bo na powiece wygląda przepięknie, o wiele ładniej niż na twarzy.


Dzienniaczek z użyciem Mary Lou jako cienia :)


TRWAŁOŚĆ

Następna moja uwaga, nie wiem o co chodzi ale u mnie utrzymuję się naprawdę krótko max. 3-4h. Z twarzy znika a na oku bardzo się ściera. Jestem tym faktem baaaardzo zawiedziona. Testowałam go w różnych sytuacjach raz na podkład, raz na puder- efekt ten sam.

Po lewej twarz bez makijażu po prawej pełny makijaż

Moja opinia 

Duże oczekiwania względem tego produktu sprawiły,że nie do końca jestem nim zachwycona Tak jak pisałam wyżej ślicznie wygląda na powiece, więc na pewno będę go używać.  Szczerze nie jest źle go mieć w swojej kosmetyczce ale następnego opakowania nie kupię. Wcześniej używając cienia z Catrice uzyskiwałam zadowalający efekt, jednak cena tego produktu była 4 krotnie mniejsza. Traktuję ten rozświetlacz jako gadżet a nie kosmetyczny must have.



Plusy:
- dość przyjemny efekt na twarzy
- śliczny efekt na oczach :)
- wygląd opakowania
- ilość kosmetyku

Minusy:

- cena
- długość utrzymywania się 
- jakość opakowania
- ciężka aplikacja




Tego posta pisałam chyba przez tydzień. Powód? Chciałam dać temu produktowi szansę niestety opinii nie zmieniłam.

Aż się boję bo jestem jedną z nielicznych dziewczyn, którym nie przypadła do gustu Mary Lou Manizer. A czy wy już miałyście okazję wypróbować ten rozświetlacz? Może znajdzie się  ktoś kto podziela moją opinię? :)

wtorek, 9 września 2014

Kolorowa kreska

Witajcie!

Dzisiejszy makijaż jest lekką inspiracją kolorowej kreski Katosu, moja wersja jest spokojniejsza no i mniej wyrazista bo nie mam takich pięknych rzęs jak ona:)Oto efekt :)


1. Na oczko nałożyłam bazę czyli standardowo korektor.



2. Nad ruchomą powieką dodałam brązowy cień.


3. Nałożyłam białą kredkę jako bazę pod cienie.


4. Dodałam po kolei zółty, pomarańczowy i różowy cień na białą kreskę.



5. Na dolną powiekę nałożyłam jasny różowy cień i troszkę żółtego.


6. Wytuszowałam rzęsy i pomalowałam brwi.


Kosmetyki i pędzle, których użyłam do zrobienia makijażu.

Pędzelki:- Mac 217- Hakuro h77- ścięta końcówkę z Catrice- płaski z SenseBodyKosmetyki:korektor Loreal True Match 02 Vanilla- biała kredka Essence 04 white- brązowy cień Inglot 329-  pomarańczowy, ciemny różowy, żółty, jasno różowy, cień z paletki Sleek Ultra Matte V1- cień w kremie (użyty do brwi) Maybelline Color Tattoo 24h 40-Permanent Taupe




Gotowe! Lubię takie proste makijaże na co dzień, ale nie odpuszczę wersji bardziej glamour z  dodatkową czarną kreską i doczepianymi rzęsami, na pewno kiedyś go wykonam :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Szukaj na tym blogu