niedziela, 24 sierpnia 2014

Przywołując ostatnie promienie słoneczne :)

Witajcie!

Będąc poza domem wrzucam szybki jeszcze w wakacyjnym stylu makijaż by wyłapać ostatnie promienie słoneczne. Dziś post krótki i inny niż moje wcześniejsze :)

O to makijaż.



Zaczęłam od korektora Loreal True Matczh 02 Vanilla jako bazę potem jasny cień z paletki Lovely Nude Make up Kit wklepałam na bazę. Następnie cienie z paletki Avon.Na ruchomą powiekę nałożyłam piękny morski kolor a do roztarcia użyłam fajnego jasno brązowego cienia z niewielkimi drobinkami, na dolnej powiece wyblakły żółty, trochę miałam z nim problem bo nie jest za mocno napigmentowany użyłam pod niego białej kredki z Essence, która posłużyła mi też  na linie wodną. W kąciku wewnętrznym dołożyłam troszkę rozświetlacza Mary Lou theBalm.  MaxFactora 2000 calorie na rzęsy i na koniec Aquabrow z MUF na brwi.




Szybko i na temat. Na dziś to już wszystko zapraszam do komentowania :)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Recenzja cienie do powiek Catrice Liquid Metal

Witajcie!

Porządkując swoje kosmetyki wpadły mi w ręce cienie firmy Catrice z serii Liquid Metal. Długo kusiły mnie swoim pięknym metalowym wykończeniem. W końcu przy okazji promocji w drogerii Natura kupiłam je, rzuciłam się od razu na wszystkie jakie były, a było ich 4. Z tego co pamiętam to chyba 2 kolorki były ostatnimi na półce. Zadowolona z zakupów, wzięłam się za próbowanie moich cudów. Cienie były szczelnie zaklejone taśmą, jakie było moje zdziwienie gdy odklejając wszechobecna taśmę dwa kolorki były pokruszone. Nie będę wnikać jak to się stało, nie dam sobie ręki uciąć,że to nie przeze mnie, jednak sądząc po chaosie jaki panował w tej Naturze możliwe,że potraktowali promocję jako sposób sprzedania nadpsutych produktów. 

O to jak przedstawia się moja czwóreczka.



Cena: 16,99zł ja kupiłam na promocji -40% czyli 10,20 zł za sztukę
Opakowanie: Ładne plastikowe pudełeczko, niby trwałe ale jednak te pokruszone 
Metaliczny połysk jest bardzo mocny przez co ciężko domyć opakowanie z  pyłku/drobinek.  


Cienie ładnie się mienią lecz ich konsystencja nie przypadła mi do gustu. Są miekkie i mają tendencje do osypywania, szczególnie jest to widoczne przy ciemniejszych cieniach, dlatego nie polecam używać ich po nałożeniu podkładu. Raczej ciężko się rozcierają, często giną na powiekach.


Opinie o pojedynczych cieniach

 Zacznę od cienia z którego jestem najmniej zadowolona ze względu na to,że jest pokruszony. Dużo pisać nie będę, z rozwalonym cieniem ciężko się pracuję, strasznie się osypuję, jednym słowem masakra! Nerwicy dostaję bo zamiast ładnego cienia mam rozwalony i latający połysk w całym pokoju. Zapowiadał się bardzo fajnie, kolor naprawdę mi się podoba. Jedynym ratunkiem jest zalanie go spirytusem może wtedy odżyję, z drugiej strony obawiam się,że straci swoje właściwości. Z tego co widzę to został wycofany. 

Ps Oczywiście cień był w mniejszym stopniu "pęknięty" gdy go otworzyłam za pierwszym razem, jednak kilkukrotne próby użycia przeze mnie doprowadziły go do jeszcze gorsze stanu.

050 We're The Inner Purple


090 Nougat It Right


Kolejny zepsuty kolega. Z nim jest trochę lepiej ale też ciężko z niego korzystać, więc w większości wybieram inne tego typu cienie. Też spróbuję go naprawić i na pewno dam znać co i jak. Tak jak pisałam wcześniej trochę się osypuję ale nie jest do końca taki zły.

080 Moves Like Jagger


Następny to srebrno-fioletowy cień. Właśnie biorąc go do ręki wypadł mi z opakowania :O Mało go używałam ze względu na to,że kolor nie przypadł mi do gustu. Żałuję jego zakupu, na razie leży może kiedyś mnie natchnie i wymyślę coś z jego udziałem.





030 We Are The Champagnes


I w końcu jedyny cień z którego jestem zadowolona. Piękny "szampański" odcień. Jak widać ma największe zużycie ze wszystkich moich cieniasków. Ładnie wygląda nałożony w wewnętrznym kąciku oka. Nie osypuje się aż tak bardzo jak jego bracia. Używałam go nawet kilka razu jako rozświetlacza do policzków. Minusem jest to,że traci kolor przy blendowaniu.



Ogólna ocena:

Plusy:
-kolory
-ładne opakowanie
-dostępność

Minusy:
-osypywanie
-problem z blendowaniem
-cena
-miękkość struktury
-przy nałożeniu tracą na efekcie

Podsumowując cienie baaardzo zachęcają w drogerii, w domu już aż tak nie. Nawet teraz będąc w sklepie swatch'uje sobie inne kolory. Mają w sobie coś przyciągająćego. Cena odstrasza i bez promocji chyba bym się na nie nie skusiła. Żałuję,że kupiłam aż tyle kolorów na raz. Chyba mają za dużo dobrych opini w internecie :) Kolory są bardzo ładne jednak ich jakość nie zadowala mnie. Jednym zdaniem trzeba z nimi uważać. Ostatecznie jestem na nie,za tą cenę w promocji mam 2 okrągłe cienie z Inglota, które wyglądają o wiele lepiej. Nawet z cieniami Essence się lepiej współpracuję. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Paczka z Let's Beauty

Witajcie!

Już od dawna przymierzałam się do zakupu kilku rzeczy, porównywałam ceny w wielu sklepach internetowych i zdecydowałam się na zakupy w sklepie Let's Beauty załapałam się na promocję i po wpisaniu kodu Get_Beauty dostałam -10% zniżki. Otrzymałam także darmową przesyłkę ze względu na duże zamówienie. Mimo,że korzystałam z darmowej przesyłki produkty dostałam  drugiego dnia roboczego po złożeniu zamówienia. I nadszedł ten piękny dzień, odebrałam paczkę z poczty.



 Całą drogę do domu dzielnie nie otwierałam produktów by pokazać jak fajnie są zapakowane.  Natrafiłam także na lizaka i voucher o wartości 100zł do Answear.com. Kosmetyki i pędzle były zapakowane szczelnie w bąbelkową kopertę i ozdobione wstążkami.
Niewielkim kosztem można spowodować uśmiech na twarzy klienta.



Zaczęłam od otwierania Mary-Lou Manizer czyli słynnego rozświetlacza z theBalm. Zabawy miałam przy tym tyle ile dzieci rozpakowujące prezent na gwiazdkę :)


Potem pędzle, ciężko było mi się do nich zabrać, w końcu zaczęłam rozrywać opakowanie. Z takim zabezpieczeniem jestem pewna,że nikt ich wcześniej nie używał.


Kupiłam  komplet pędzli, długo zastanawiałam się czy nie zainwestować w inne marki,lecz wybrałam Hakuro dlatego,że dużo osób je poleca, są w przystępnej cenie i kilka pędzle kosztuję tyle ile jeden innej marki. Nie wykluczam zakupu innych firm bo przyznaję się bardzo kuszą mnie pędzle firmy Mac i Zoeva ale wszystko w swoim czasie.

Mały gość :)

Zawartość paczki 


the Balm Mary Lou Manizer rozświetlacz


Naczytałam się wiele o tym produkcie, czekam aż będę miała okazję jej użyć. Nie był niezbędny ale bardzo chciałam w końcu poznać na czym polega jej fenomen. Zawiodło mnie na wstępie opakowanie jest  tandetnie plastikowe :(  


the Balm Bahama Mama bronzer


Na ten produkt czekałam.  W końcu mam prawdziwy bronzer, ciężko było mi się zdecydować, który wybrać wiedziałam, drogeryjne mnie nie kusiły i tak padło na theBalm przy okazji zakupu Mary Lou.


Hakuro H85 pędzel do brwi


Pędzelków do brwi i kresek nigdy za wiele :)


Hakuro H21 pędzel do różu i bronzera


"Macałam" u mojej drogiej Agnikowej, nasłuchałam się opinii u Red Lipstick Monster a  ostatnio widziałam go w filmie u Katosu- mojej guru i właśnie to umocniło mnie w przekonaniu,że muszę go mieć. Pierwsze wrażenie? Nieziemsko miękki.
'

Hakuro H70 pędzel do cieni

Chętnie pozbędę się pędzelków z Essence bo czasem nie miłosiernie drapią w powiekę. Z tego co zauważyłam czubek ma bardziej płaski niż wspomniane wcześniej "Essenciaki".



Hakuro H77 pędzel do rozcierania cieni

Mój trzeci w kolekcji do blendowania. Ma fajny kształt, spiczastą końcówkę czuję,że będzie bardzo fajny.


Hakuro H55 pędzel do pudru

Na pierwszy rzut oka rozczarowanie liczyłam na super miękkie włosie a bardziej milusie ma H21. Jest duuuuży, zajmuję mi cały policzek :) Mam nadzieję,że spełni swoje zadanie i dobrze mi się go będzie używało. Był najdroższy, więc mam wobec niego największe oczekiwania.


I jeszcze jedno zdjęcie całe kolekcji :)




To koniec moich nowości, teraz będę się nimi cieszyć i testować moje skarby. Miałyście już z nimi doczynienia? Macie wyrobione opinie na ich temat? Chętnie poczytam i dowiem się co o nich sądzicie.

Ps Post nie był sponsorowany :) Jeśli chcecie mieć zniżkę -10% na produkty Let's beauty wpiszcie hasło GET_BEAUTY i gotowe :) 








sobota, 9 sierpnia 2014

Recenzja porównawcza podkładów + powrót

Witajcie!

Po bardzo długiej przerwie wracam z nowymi pomysłami i odnowionym zapałem:)Przez ten długi czas wiele się zmieniło inaczej postrzegam pewne aspekty w makijażu, zainwestowałam w sprzęt. Poprawiła się także moja technika makijażu oka, w końcu blenduję cienie! Pierwszym postem, który pojawi się po przerwie jest recenzja moich podkładów.



Wszystkie moje podkłady

Zaczynamy!

Essence Stay All Day odcień 10 soft beige



Zacznę od mojego wielkiego come back’u. Z podkładem Essence pierwszy raz styknęłam się dobry czas temu. Namówiona przez  Hanie z kanału DigitalGirl postanowiłam go kupić. Wzięłam odcień z najmniejszym numerem, co okazało się wielką porażką. Odcień nie pasował był wręcz pomarańczowy. Zawiedziona odłożyłam go do szuflady i leżał tam baaardzo długo. Ostatnio natchnęło mnie ,że do wakacyjnej opalenizny nie pasują już moje inne namiętnie stosowane podkłady. Zaryzykowałam i udało się!  Podkład się spisuje, jest kryjący, długo utrzymuję się na twarzy, ładnie rozprowadza się pędzlem. Minusem jest to ,że nie zakrywa do końca moich czerwonych policzków no i dalej troszkę ma te wyraziste pomarańczowe tony ale da się przeżyć korektor+ puder i jest git. Niestety sezon powoli się kończy i pewnie niedługo będę musiała go odłożyć do szuflady.
Ogólna ocena 7/10
Cena regularna: 15,99zł

Revlon Colorstay odcień 110 Ivory





Moja zimowa miłość- czyli słynny Revlon colorstay. Kocham za trwałość, kocham za odcień, kocham za krycie! Mój hit późnej jesieni i zimy. W końcu kolor dla bladziocha i dobre krycie w jednym. No nie ma co się rozpisywać bardzo go lubię i wrócę do niego na pewno w mniej lubianych przez mnie porach roku. W późniejszy okresie używałam go raczej na wieczór, wyjścia, gdyż jest troszkę ciężki a czasem zależało mi bardziej na naturalnym look’u.  Minusem jest także brak pompki. Dla wielu dziewczyn zapach jest nieprzyjemny, mi nie przeszkadza. Kupiłam go na promocji w Hebe za 34,99zł.
Ogólna ocena 9/10
Cena regularna: 50-60zł

Bourjois 123 perfect w kolorze 51 Vanille Clair



Z napisaniem recenzji o tym podkładzie będzie mi ciężko. Kupiłam go w podobnym czasie co Revlona i poszedł trochę w odstawkę. Nie zachwycił, nie rozczarował. Typowy dzienniak z dobrym kryciem. Kupiony na promocji w Rossmanie za około 30zł.

Ogólna ocena 6/10
Cena regularna: ~55zł


Rimmel Wake Me Up odcień 100 Ivory




Tego pana poznałam już za czasów Liceum, znalazłam próbkę w gazecie i parę razy miałam go na sobie, usłyszał wtedy od kilku osób, że się świecę J Skończyła się próbka, skończyła się przygoda ,wtedy nie kupowałam kosmetyków bo mama była a Avonie i żal mi było pieniędzy. Poszłam na studia i poleciła mi go moja współlokatorka która namiętnie zużywała kolejne butelki. Skusiłam się na promocję w Rossmanie i kupiłam go ze zniżką -40%. Używałam go namiętnie dopóki nie nadeszło lato i jak wcześniej wspominałam przerzuciłam się na podkład z Essence. Nie wiem czy to złudzenie ale wydaję mi się ,że zniknął efekt nachalnych drobinek, które miały dawać rozświetlenie. Efekt jest bardzo fajny daję wrażenie naturalnego efektu i świeżego wyglądu, no i bosko pachnie!
Ogólna ocena 8/10
Cena regularna: ~41zł

Rimmel Stay Matte odcień 100 Ivory



W tym podkładzie pookładałam bardzo duże nadzieję. Pamiętam, że używała go moja koleżanka i parę razy się nim maznęłam, wtedy wydawał się być super. Sytuacja powtórzyła się gdy ujrzałam go w kosmetyczce cioci. Kupiłam i się rozczarowałam. Coś poszło nie tak, nie krył, miał dziwną konsystencję, bardzo rzadko go używałam. Parę razy próbowałam mu dać szansę, ale nigdy nie stosowałam go dłużej niż dwa dni pod rząd.
Ogólna ocena 2/10
Cena regularna: 21zł



Avon, Calming Effect Illuminating Foundation (Podkład rozświetlająco - antystresowy) w kolorze Ivory


Ostatni a zarazem pierwszym moim „profesjonalnym” podkładem jest Avon Clming Effect.Piszę profesjonalnym bo za czasów gimnazjum używałam jeszcze kremu koloryzującego, co nie było do końca podkładem. I tak o to Avonowski produkt był ze mną przez kilka lat. Jak już wcześniej wspomniałam mama była konsultantką, więc był dla mnie łatwo dostępny. Spełniał moje wymagania ale chciałam czegoś więcej. Innych marek i większego krycia i tak skończyła się nasza przygoda.
Ogólna ocena 5/10
Cena regularna:33,99zł




Podsumowując jednego ulubionego podkładu nie mam, ponieważ ich użycie zależy od różnych okoliczności. Są także w różnych kolorach ze względu na moje poszukiwania ideału no i w zależności od mojej opalenizny. Na razie nie zamierzam kupować innych, jestem zadowolona z tych co mam no może przygarnęłabym podkład Mac Studio Fix Fluid SPF 15, który tak chwali Red Lipstick Monster :).

Swatche

W przyszłości z pewnością zakupię kolejne buteleczki Revlona i Wake me up, podkładów Bourjois i Essence nie mam w planach zakupowych ale tak jak pisałam nie są to złe podkłady. Nie zdecyduję się jednak na pewno na Rimmel Stay Matte a także Avon Calming Effect. Z tego co zaobserwowałam w przypadku podkładów jakość produktu i moje zadowolenie idzie w parze z ceną.

Dziękuję za dotrwanie do końca.  Czy używacie jakiegoś produktu wymienionego przeze mnie wyżej? Może macie inne zdanie na ich temat
czekam na wasze opinie.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Szukaj na tym blogu